Realia sex telefonu

Drzwi do łazienki zamknęły się. Koneser sex telefonu zerwał się z łóżka, gwałtownie odrzucając kołdrę. Kilka susów i stał już przy nich. Zatrzymał się nie zdecydowany, czy może wejść. Brakowało mu odwagi na ten, jak na niego, desperacki krok. Dziewczyna z sex telefonu podeszła do umywalki, wzięła mydło. W kabinie prysznica włączyła ogrzewanie wody. Następnie sięgnęła do apteczki i wybrała najlepsze perfumy. Małą buteleczkę postawiła na blacie toaletki. Czekając, aż woda stanie się gorąca, raz po raz zerkała to na drzwi, to na serdeczny palec lewej ręki. W końcu ściągnęła zwiewną koszulkę j nocną i powiesiła ją na haczyku tuż obok wejścia. Weszła pod prysznic i odkręciła zawór ciepłej wody. Stała przez pewien czas bez ruchu, koncentrując uwagę na wspaniałym uczuciu, jakie wywołał ożywczy strumień spływającej wody.  Uśmiechała się do siebie. Radośnie chwyciła dłońmi ramiona. Dzięki Bogu, że niedawno była na badaniu. Nie złapała żadnego paskudztwa, jest zupełnie zdrowa. Lekarz wyraźnie jej to powiedział. To dobrze. Byłoby straszne, gdyby ten niewinny, całkiem zielony Klient seks telefonu zaraził się czymś od niej i musiał z takim okropnym prezentem wracać do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *