Opowiadanie z seks telefonu

Jaśminie — mówi do młodszego seks telefonu — jesteśmy odkryci, mój drogi… dziewczyna, obca, widziała nasze tajemnice, chodź, wyciągnijmy stamtąd tę szelmę .i dowiemy się, co tam porabia.
Nie czekałam na ich pomoc, aby wyjść z mego schronienia; przecisnęłam się sama i padłam im do nóg.
—    O, panowie — wykrzyknęłam wyciągając do nich ramiona — zechciejcie mieć litość nad nieszczęśliwą, której los jest bardziej żałosny, niż myślicie; mało jest przeciwności, które mogą wyrównać moim; okoliczności, w jakich mnie znaleźliście, nie mają w sobie nic podejrzanego, to raczej wynik mojej nędzy niż błędów; nie powiększajcie liczby moich klęsk, zmniejszcie je raczej, pomóżcie mi uniknąć prześladowania, które mi grozi.
Pan z sex telefonu, tak bowiem nazywał się młody człowiek, w którego ręce wpadłam, wielce rozwiązły w duchu, nie miał zbyt wiele współczucia w swym sercu. Zbyt niestety powszechny to widok, że zboczenie zmysłów gasi zupełnie w człowieku litość; zwykłym wynikiem rozpusty jest nieczułość, bądź dlatego, że większość jej wykroczeń wymaga pewnego zobojętnienia duszy, bądź dlatego, że gwałtowny wstrząs, który wywiera na całość nerwów, zmniejsza wrażliwość ich działania; w każdym razie prawdziwy zboczeniec rzadko jest człowiekiem litościwym. Do tego naturalnego okrucieństwa duchowego ludzi, których charakter staram się nakreślić, dołączała się jeszcze w osobie pana de Bressac, niechęć tak wyraźna do mojej płci, nienawiść tak zakorzeniona do tego wszystkiego, co ją określa, że trudno było przypuścić, aby udało mi się wzbudzić w jego duszy te uczucia, którymi chciałam go poruszyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *